środa, 7 stycznia 2026

Sepultura - Schizophrenia (1987)

 

Często tak bywa, że największy progres zespoły robią między debiutem a drugim albumem i nie inaczej było w przypadku Sepultury. Chłopacy sporo się tu podciągnęli w umiejętnościach, duża była w t zasługa nowego w ekipie Kissera, który wtedy zrobił sporo dobrego dla zespołu, w przeciwieństwie do tego, co robi z tą nazwą dzisiaj. No ale ten jego coverband to inny temat. „Schizophrenia” to album ukazujący zespół już bardziej dojrzały od trochę jeszcze chaotycznych wczesnych nagrań i ambitniejszy, ale dalej surowy i bezpośredni. Brzmienie jest tu lepsze, ale wciąż brudne, pełno tu mrocznej atmosfery i wokali jak z otchłani. Progres jednak słychać, riffy są ciekawsze, a największym przejawem ambicji jest nagranie długiego instrumentala „Inquisition Symphony”. I to udanego, bo mógł wyjść nudny, a oni podołali. Podstawą wciąż jednak są krótsze numery, robiące z naszych dup jesień prekolumbijkiego średniowiecza - „From the Past Comes the Storms”, „To the Wall” albo „R.I.P. (Rest in Pain)” (świetne riffy i te wokale „Schizophrenia, Paranoia, Insane death, Rest in pain!”). Chyba najbardziej znanym jest „Escape to the Void”, z dobrze wchodzącymi do głowy refrenami i świetną solówką, też zapadającą w pamięć. Słychać w tych kawałkach też pewne zmiany stylistyczne, „Morbid Visions” można było postawić między pierwszofalowym blackiem, a proto- death, to już tutaj mamy zdecydowanie mocarny death/ thrash. Wciąż jednak mocno stawiający na mroczny klimat, czego nie było na kolejnych płytach Sepultury. Właściwie można by porównać ten album do Slayerowego „Hell Awaits”, na obu mamy rozwój muzyczny względem debiutu, połączony z proto- deathowymi patentami i mrokiem. Nawet jest tutaj podobnie chore intro z użyciem słów puszczonych od tyłu.

Kolejne dwie płyty Sepultury pod wieloma względami były jeszcze doskonalsze, jednak wielu fanów to właśnie „Shizophrenię” uważa za tą najlepszą. Jak bym miał wybierać, to trochę bym się wahał, bo „Benath the Remains” i „Arise” też są świetne, jednak ostatnio to właśnie do drugiego albumu tej ekipy wracam najczęściej. Genialne utwory, plus ten klimat, mrok i surowizna dają tu mistrzowskie połączenie.

Mutineer

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sepultura - Schizophrenia (1987)

  Często tak bywa, że najwi ę kszy progres zespoły robią między debiutem a drugim albumem i nie inaczej było w przypadku Sepultury. Chłopac...