środa, 25 lutego 2026

Angelcorpse - Hammer of Gods (1996)

Debiutancki krążek bluźnierców ze Stanów Zjednoczonych, który łączy ciężkość death metalu ze zwierzęcą agresją pierwotnego black metalu.

Od razu po odpaleniu płyty wita nas kawalek „Consecration” i ryk Pete’a pokazując, że mamy tu do czynienia z tłustym łojeniem. Zatrzymajmy się przy wokalu, bo nie jest on klasycznym growlem, a wręcz czymś czego byśmy się nie spodziewali. Bardzo „mokre” krzyki, które przypominają mi black -punk. Wokal nie tyle prowadzi utwory, a je rozszarpuje. Perkusja napierdala jak powinna, to nie jest granie na pałę - łączy blasty i podwójna stopę i nadaje ogromnej dynamiki kawałkom (to metronom jest krzywo a nie stopa). Gitary? Kurwa, kreatywność tych riffów jest niepojęta. Melodyjność, łojenie i w dodatku ton jak ze szwajcarskiego bunkra. Wszystko to dopełniają solówki rodem z Morbid Angel, gdyby je postawić obok klasycznych florydzkich partii - różnice byłyby marginalne.

Najlepsze kompozycje w mojej opinii to „Lord of the Funeral Pyre”, który trochę zwalnia płytę ale tylko po to, żeby „Black Solstice” uderzyło jeszcze mocniej. W tłoczeniach od 1999 roku można znaleźć też „Pleasure to Kill” Kreatora, ale nie jest to po prostu odegrany cover - Longstreth na garach podkręca tempo do granic absurdu, wyprzedzając Ventora podwójnie!

Niektórzy mogą uważać, że jest to płyta monotonna - coś w tym jest. Nie skupiając się na kawałkach faktycznie słychać jednostajny, gęsty szum, ale przy uważniejszym odsłuchu okazuje się on spójną ścianą dźwięku, która buduje klimat.

W mojej ocenie - petarda, obowiązkowa jeśli ktoś szuka połączenia blacku i deathu w proporcjach 50/50. Szkoda jedynie, że mimo wznowienia działalności w 2015 roku po 2 latach zespół ponownie zakończył działalność - „Consecration” na żywo pewnie już nie usłyszymy.


Bestial D.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Megadeth - So Far, So Good... So What! (1988)

  Kiedyś ta płyta miała złą renomę, nawet była określana jaka najsłabsza w dorobku zespołu! Dziś nie do pomyślenia, no ale teraz patrzymy na...