piątek, 28 marca 2025

Slaughter -Into the Darkness (1989)

Jakoś tak się ostatnio dzieje, że w moje ręce wpada sporo płyt od THRASHING MADNESS PRODUCTIONS (chwała wam że istniejecie! Eternal Hailz!!) wśród których znalazła się również demówa SLAUGHTER. Nie, nie kanadyjskich legend death/thrashu, ale tych którzy na naszej rodzimej scenie kopali dupska prawdziwie wściekłym metalem i to takim, że niektórzy dziś mogli by im buty pucować!

Nie będę tu ukrywał, że ten Koszaliński prepanator czasek jest to jedną z moich ulubionych pozycji jeśli chodzi o polske podziemną, dlatego że Slaughter grali dokładnie to, co mówi tytuł pierwszego utworu na ,,INTO THE DARKNESS'' - to był po prostu Bestial Death Metal. Ta muza jest wręcz kurwa jadowita, jak bestia spuszczona ze smyczy gotowa zgnieść wszystko co napotka. Słuchając tego demo faktycznie ma sie wrażenie jakby się wchodziło w tą tytułową ciemność, do czego klimatu dodaje mroczna okładka. Choć całe demo kładzie na łopatki, moimi faworytami są tu dwa numery: ,,Where There is Only Death'' i ,,Noc śmierci'', gdzie szczególnie w tym drugim słychać inspiracje brazylijczykami chociażby (najbardziej riffowo) ale tak naprawdę jeśli chodzi o same kompozycje, no trudno się do czegoś doczepić (bo jakość to wiadomo). Skojarzenia z wczesną Sepulturą, Possessed, Death, wczesnym Sodom, Kreatorem, Slayerem z okresu ,,Hell Awaits'' czy nawet Protectorem są jak najbardziej wskazane, bo właśnie z tym mamy tu do czynienia! Prymitywny, wkurwiony, piekielny i diabelski wczesny Death metalowy wyziew z piwnicy, który zrodził taką legende jak BETRAYER i jego frontmana Beriala, ale to temat na inną historie....

Podsumowując - wiadomo, nie każdemu poziom prymitywy, hałasu i chaosu się spodoba, ale jeśli ktoś uwielbia właśnie takie wczesne  podrygi ekstremy i lubi sobie szperać po różnych zakamarkach naszej rodzimej sceny, to jest to pozycja OBOWIĄZKOWA! HAIL SLAUGHTER AND POLISH DEATH/THRASHING MADNESS!


Chiro.


1 komentarz:

  1. Thrashing Madness ma ostatnio kryzys "dzięki uprzejmości" polskiego Oppressor. Kompilacja ich demówek z (Blasphemous Thoughts na czele) została praktycznie wytłoczona, prawa autorskie były praktycznie uzgodnione, po czym zespół zmienił zdanie i stwierdził, że nie będzie żadnego wydawnictwa po tym, jak szefu TM wtopił kasę i łagodnie mówiąc, urwali kontakt.

    Nie wiem, jak się sprawa zakończy, ale wiem, że tego typu "akcje" działają destruktywnie dla firm. Mam nadzieję, że jakoś się to dobrze skończy, ale nie jestem optymistą. Do tego czasu, TM zawiesiło działalność :/

    Piszę o tym m.in. po to, aby ludzie wiedzieli dlaczego nie ma i przez najbliższe kilka lat nie będzie nic nowego od nich. Ja sam się dowiedziałem o tym przypadkowo jakieś pół roku temu. Denerwuje mnie to, jak często muzycy zachowują się jak przedszkolaki. Identyczna sprawa miała się też z Dark Omens i My Infinite Kingdom - wszystko już było zrobione, po czym zmiana o 180 stopni.

    OdpowiedzUsuń

Megadeth - So Far, So Good... So What! (1988)

  Kiedyś ta płyta miała złą renomę, nawet była określana jaka najsłabsza w dorobku zespołu! Dziś nie do pomyślenia, no ale teraz patrzymy na...