Ale ten czas zapierdala. To już 10 lat jak wyszła ta płyta, a ciągle brzmi ona świeżo i dalej rajcuje. W chwili wydania trochę namieszała, mówiono, że nie ma ciekawego heavy w naszym kraju, a tu wyskoczył Roadhog i to z takim materiałem. Do dziś zresztą uważam, że to najlepszy ich album. Wciąż wypada dobrze, mimo że konkurencja w gatunku jest teraz konkretniejsza. Dobra, tylko co ta płyta ma takiego w sobie? Po pierwsze nie jest to kolejna kopia klimatów pod Judas Priest/ Iron Maiden. W ogóle ciężko mi Roadhoga z czymś porównać, bo zdołali wyrobić sobie swoje brzmienie. Ale przede wszystkim są tu świetne kawałki, masa dzikiej energii i chwytliwości. Słychać ze gra tu młody zespół, choć znający się na rzeczy. Mamy tutaj takie petardy jak otwierający „Liar” (jeśli miałbym polecić jakiś numer na pierwszy kontakt z zespołem, to właśnie ten), „Chasing the Storm” i „Roadhog”, zbliżający się już do speedu. Fajnie też kąsa galopującym riffem i wokalami „Taste Your Sin”. Nie brakuje też wolniejszych numerów, a nawet bardziej przebojowych, jak „Poison Man” i „Dead of the Night”- ten ostatni to już trochę bliżej takiego WASP. Ale właściwie cała płyta to zestaw murowanych koncertowych hiciorów. A no właśnie, ta ekipa jeszcze lepiej wypada na żywo, zwłaszcza w utworach z tej płyty. Byłem zresztą na jednym z gigów z okazji 10 lecia „Dreamstealera”, na którym zagrali wszystkie numery z albumu i jak zwykle był ogień.
Nie ma tutaj oczywiście jakiegoś silenia się na experymenty albo ponowne odkrywanie Ameryki. Jest old schoolowy heavy metal według starych wzorców i dobrze. Brzmienie jedynie jest bardziej współczesne. Świetnie pasuje tu okładka - też w starym klimacie, a w nowszej technice, wykonana przez Jerzego Kurczaka- typa, który w zamierzchłych czasach tworzył cover arty dla Kata, Turbo, Acid Drinkers, Dragona, no same klasyki. Problem z tym albumem jest tylko taki, że Roadhog stworzył sobie nim poprzeczkę nie do przeskoczenia. Ich kolejne albumy też są co prawda dobre, ale nie tak jak „Dreamstealer”, który pozostaje tym najlepszym i wątpię żeby się to kiedyś zmieniło.
Mutineer
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz