Jankesy mają Death czy Atheist, Kanadyjczycy Obliveon i Gorguts, Holendrzy Pestilence, a jak z takim graniem u nas? Ktoś powie pewnie „Sceptic” albo „stare płyty Decapitated” i… no, w sumie będzie miał rację, ale te zespoły nie były pierwszymi, które próbowały tak grać. Swego czasu istniał sobie choćby taki twór jak Violent Dirge, trochę niestety zapomniany obecnie. A szkoda, bo to istna perełka polskiego death metalu!
Powstali sobie jeszcze pod koniec lat 80 w Warszawie i na początek wydali parę dem, z których największym konkretem było „Obliteration of Soul”, jedno z bardziej legendarnych tego typu wydawnictw z tamtego okresu. Już tam było słychać kosmiczny poziom ich grania, ale jeszcze bardziej dojebany był pełny album - „Elapse”. Dużo kombinowania, szybkie, zakręcone zagrywki, masa solówek, a wszystko podane z taką intensywnością, że łeb rozpierdala! Pełno tutaj naprawdę dowalonych riffów, jak w „Inapperception”, „Enlivening Damn” (tu trochę zalatują technicznym thrashem) albo „Leprous Sanctity” (tu bardziej połamany death). W takim „Doomed to Unpractical Mind” zdarzają się też chore melodyjki dodające złowrogiego klimatu, początek „Pessimum” daje podobny efekt. Ciekawe są tu też wokale, trochę przytłumione, jakby dobiegające z otchłani. Szczególnie świetnie wyszły w „Leprous Sanctity” -te pojedyncze ryknięcia tylko potęgowane pogłosem są niesamowite. Trochę mogą się one kojarzyć z wokalami innym polskich klasyków, jak Imperator, albo Vader na „Necrolust”, choć trochę też z debiutem fińskiego Adramelecha (oczywiście ten album wyszedł później). Ogólnie album jednak nie będzie dla każdego i może nie być łatwy w odbiorze. Przy pierwszych podejściach może sprawiać wrażenie „wirtuozerskiego hałasu”. Przez intensywność tego materiału jesteśmy bombardowani masą technicznych riffów i solówek, żeby to wszystko dobrze wyłapać i docenić trzeba paru uważnych przesłuchań. Dla niektórych przeszkodą może być surowe brzmienie, ale dla mnie jest raczej plusem. Męczą te techniczne albumy ze sterylną produkcją, bardziej przekonuje mnie ten archaiczny sound z „Elapse”. Równocześnie jest na tyle czytelny, że bez problemu połapiemy się w tych zawiłych zagrywkach. Całościowo więc album jest naprawdę mistrzowski, choć nie najprzystępniejszy, ale w końcu nie o to w death metalu chodzi, nie? Szkoda że Violent Dirge mając taki materiał dość szybko, bo już dwa lata później, po premierze jego następcy, przepadli w odmętach dziejów.
Mutineer
fajny blog macie, dodałem was do https://nekro-metal.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńdzięki, staramy się. Dodałem twój u nas
Usuńpolecam reklamować się na insta. jakieś 95% wyświetleń mam dzięki tej stronie. niestety, ale takie czasy. ale trzeba walczyć i cieszę się niezmiernie, że jestem sojusznikiem.
UsuńPóki co tylko FB mamy: https://www.facebook.com/metaldarknessdescends
Usuń