Jakoś tak jest, że ze wszystkich rodzajów metalu to thrash najbardziej kojarzy się z piwem. Winowajców tego stanu rzeczy szukałbym we Frankfurcie- tam powstał Tankard, który połowę swej twórczości oparł na kawałkach o chlaniu piwska. Można by nawet utworzyć dla nich osobną kategorię - „beer thrash”, albo „alcoholic thrash”. Nie należy mylić ich jednak z pajacami, którzy śmieszkują sobie by odwrócić uwagę od słabych utworów, bo Tankard grać umie. Ich thrash potrafi być naprawdę konkretny i nie odbiega zbytnio od innych kolegów z Niemiec. Za ich największe dokonanie uważam drugą płytę, „Chemical Invasion” – bardziej mi ona podchodzi niż słynniejsza „The Morning After”. Bez jakiegoś specjalnego powodu, po prostu jest ciekawsza. Mamy tu granie totalnie dzikie, szybkie, ale i pomysłowe. Słychać duży postęp, który dokonał się od czasu debiutanckiego „Zombie Attack”, gdzie utwory były prostsze, a refreny dość łopatologiczne (Acid Death! Acid Death!!!), choć wiadomo, to też fajny klasyk. Nie, żeby zaczęli tu grać jakoś super progresywnie, choć trafiły się tu dwa ponad siedmiominutowe numery – „Traitor” (który i tak ładnie kopie) oraz instrumentalny „For a Thousand Beers”. Oba świetnie wyszły, co świadczy o sporym muzycznym rozwoju zespołu. No ale jednak wciąż dominują te krótsze killery, które spuszczają nam konkretny wpierdol. Najlepsze przykłady to „Total Addiction” albo „Don’t Panic” i oczywiście numer tytułowy, choć w nim trochę więcej kombinują. Na start mamy bardziej bluesowe zagrywki, które potem przechodzą w niezłą rzeźnię z naprawdę świetnymi riffami. Jako że Tankard to jednak zespół jajcarski, nie brakło też luźniejszych momentów -intro do albumu to po prostu dźwięk chlania piwa, jest żartobliwy „Puke” i punkowy cover – „Alcohol”. Plus to wspomniane bluesowe intro do tytułowego.
Jak ktoś ma alergię na zbyt dużą ilość humorku w metalu, to uspokajam – to przede wszystkim konkretny thrashowy album. Otoczką nie ma się co zrażać, bo to raczej dodatek. Pod pewnymi względami całkiem fajny – okładka jak dla mnie jest genialna. Także piwo w łapę i odpalać Tankarda!
Mutineer